|
niedziela, 05 kwietnia 2009
Dziękuję za wszystkie odwiedziny i miłe komentarze :) A od dziś zapraszam pod ten adres: http://cynamonowezuo.wordpress.com/
czwartek, 19 lutego 2009
Tak, wiem, miałam wstawić zdjęcia z weekendu. Ale mój towarzysz był tak zajmujący, że nie było kiedy szaleć z aparatem. Zatem zdjęcia z Poznania będą może przy okazji następnej wizyty w tamtych okolicach.
sobota, 24 stycznia 2009
Zakochuję się wciąż na nowo w piosenkach pani Loreeny McKennitt. W dźwiękach, w melodii, w słowach, w jej głosie... To jest jeden z tych nielicznych momentów, kiedy resztka romantyczności jaka we mnie pozostała, wyłazi na światło dzienne. Wyłazi i panoszy się niczym kocisko, zadowolone, że wreszcie udało mu się ściągnąć na siebie całą uwagę. I jak tu rozmyślać nad przyporządkowaniem kosztów amortyzacji do właściwego konta rachunkowego, kiedy wszystko we mnie domaga się czegoś zupełnie innego? Kiedy czuję trudną do odparcia pokusę, by spakować plecak, zamknąć mieszkanie na cztery spusty i wyjechać. Kraków może być spokojny, dalej kocham to miasto (jako dowód - krakowskie zdjęcia poniżej), ale dusza wagabundy chce zobaczyć więcej. Odwiedzić miejsca, które widziałam tylko na pięknych, ale papierowych zdjęciach. Przyłożyć dłoń do murów zamku w Książu. Posłuchać, jak skrzypi pod butami śnieg w Karkonoszach. Poczuć, jak zimna jest woda w Bałtyku.
wtorek, 06 stycznia 2009
Tak właściwie to o co tyle hałasu? To tylko zmiana cyferki.
sobota, 25 października 2008
Lubię to słowo. Jego brzmienie dobrze oddaje jego znaczenie. Jesień to taka piękna pora, kiedy po ziemi plącze się mnóstwo liści. Szeleszczących pod butami.
piątek, 19 września 2008
Danzig to założony rok przed moim narodzeniem amerykański zespół heavymetalowy. Tak się składa, że nie ma on nic wspólnego z tą notką. Bo Danzig to też niemiecka nazwa Gdańska, a o Gdańsku właśnie będzie dzisiejszy post. Plany odwiedzin tego pieknego nadbałtyckiego miasta snułam już od roku. Udało mi się je zrealizować w sierpniu. Przywiozłam ze sobą wspomnienie przepysznych francuskich cynamonowych ciasteczek, kupionych na gdańskim Jarmarku Dominikańskim, lnianą torbę na zakupy, trzy nowe książki... No i niecałe 400 zdjęć. Poniżej te, które przeszły przez cenzurę :)
niedziela, 24 sierpnia 2008
Wrocław. Niecałe pięć godzin jazdy pociągiem pospiesznym z Krakowa. Trzy dni to niewiele czasu, zdążyłam jednak poznać kawałek tego miasta. Odwiedziłam Rynek, teraz pięknie odnowiony, z otaczającymi go kolorowymi kamieniczkami. Słynny późnogotycki ratusz, podczas mojej wizyty niestety zasłonięty jakimś namiotem z pseudo-restauracją w środku. Majestatyczny budynek Uniwersytetu Wrocławskiego i mosty na Odrze. W blasku słońca piękne, a czasami wręcz zachwycające, nocą zmieniają barwy. Odrobina magii w mieście z cegieł i asfaltu...
sobota, 12 lipca 2008
Jak wskazuje tytuł posta, dzisiaj dzień kota :) Jako że koty to bardzo wdzięczne stworzenia i aparatu się nie boją, dzielę się portretami moich ulubieńców. Poza tym kociaki zasługują na więcej uwagi, niż tylko podczas robienia zdjęć, więc nie będzie to jedyny dzień kota na tym blogu. Pozdrawiam przy okazji wszystkich wybrańców, potocznie zwanych właścicielami kota oraz tych, którzy z różnych powodów kota mieć nie mogą, ale i tak należą do grona kocich fanów :)
czwartek, 10 lipca 2008
Pogoda na dzisiaj: ciepło i słonecznie, a pod wieczór mogą pojawić się niegroźne chmury... Sierpień 2007, Karpacz.
poniedziałek, 07 lipca 2008
Tym razem wyjazd do Opola wyglądał troszkę inaczej. Dzięki namowie i towarzystwu M. udało mi się poznać dokładniej centrum Opola. Wycieczka zaczęła się w okolicach Rynku, gdzie zajrzeliśmy do Informacji Turystycznej. Zopatrzeni w mapę i foldery, ruszyliśmy na miasto. Moja słodyczolubna duszyczka była bardzo zadowolona, kiedy przypadkiem odnalazła cudowny sklepik z czekoladą. Zrobiony w starym stylu, z regałem zajmującym całą ścianę, gdzie na półkach poustawiane były słoiki z owocami w czekoladzie. Świetny klimat i pyszne słodycze, na pewno jeszcze się tam pojawię... Opole fajnym miastem jest :)
|
Archiwum
Zakładki:
|